Teraz jest 18 września 2020, 08:58 - Pt



  • Reklama

Olivier Durbano - Promethee

Dyskusja o perfumach przeznaczonych dla obu płci.
  • Reklama

Moja ocena Olivier Durbano - Promethee (nie oceniaj zapachu, jeśli go nie znasz!):

1 - Bardzo słaby (DNO)
0
Brak głosów
2 - Słaby
0
Brak głosów
3 - Przeciętny
3
38%
4 - Dobry
2
25%
5 - Bardzo dobry
3
38%
6 - Genialny
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 8

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

aaa2828

Forumowicz

  • Posty: 199
  • Dołączył(a): 11 stycznia 2014, 19:59 - So

Olivier Durbano - Promethee

Post19 września 2014, 14:53 - Pt

Po stworzeniu „Lapis Philosophorum”, który zainspirowany był legendą o kamieniu filozoficznym, Olivier Durbano postanowił zagłębić się w grecką mitologię. Dla swojego dziesiątego zapachu, wieńczącego dziesięć lat perfumiarskiej pracy, jako motyw przewodni wybrał postać Prometeusza.

Prometeusz [fr. Prométhée, gr. Προμηθεύς] - „myślący w przód”, był jednym z tytanów. Z pomocą Ateny stworzył człowieka: ulepił go z gliny i łez, a duszę uformował z boskiego ognia. Ukradł również święty ogień z Olimpu - „boską wiedzę” - który ukrył w łodydze kopru i tak przekazał ludzkości.

Zeus, najwyższy z bogów, któremu nie podobali się ludzie i który był wściekły z podstępu Prometeusza, kazał go przywiązać do skał Kaukazu. Kaukazki orzeł, „skrzydlaty pies Zeusa”, codziennie przylatywał i wyjadał Prometeuszowi wątrobę, która co noc odrastała, w nieskończoność wydłużając męki tytana.

Cierpienia te zakończył Herakles, syn Zeusa, który wstawił się za nim i błagał króla bogów o uwolnienie więźnia, w zamian za wolność innego nieśmiertelnego – centaura Chirona. Herakles zabił orła, strzelając prosto w jego serce z łuku, i uwalniając tym samym Prometeusza. Aby nie zapomnieć o swoim cierpieniu i krzywdzie, Prometeusz wykuł ze skał Kaukazu i swoich brązowych łańcuchów pierwszy pierścień.

Gdyby nie inteligencja i wizjonerstwo Prometeusza, który stał się symbolem postępu, ludzkość – pozbawiona ognia – nigdy nie dowiedziałaby się ani nie odkryła wielu rzeczy. Nie nauczyłaby się wykorzystywać sił natury ani rozmawiać z bogami. Ogień pozwolił ludziom rozwinąć się, osiągnąć porządek i harmonię, poznać świat widzialny i zrozumieć zasady, które nim rządzą...


Prometeusz jest dziesiąta kreacją Oliviera. W liczbie 10 powtarza się rysunek 1 – początku i odnowy, oznaczając pełnię, zakończenie, powrót do jedności. Dziesiątą kartą Tarota w Wielkich Arkanach jest Koło Fortuny – skrywające w sercu tajemnicę przeznaczenia... Wcześniejsze karty Wielkich Arkanów reprezentowały postacie – ta, dziesiąta, jako pierwsza w talii staje się symbolem. Jedna dla wszystkich.

Obrazek

Skład:
Nuty głowy: koper, różowy pieprz, gałka muszkatołowa, mirt, olibanum, czystek
Nuty serca: narcyz, kaukaska lilia, absolut lawendy, kozieradka, rosyjska szałwia, styraks
Nuty bazy: cedr, wetiwer, mirra, labdanum, ambra szara, piżmo

Rodzina zapachowa: orientalno-drzewna

Nos: Olivier Durbano

Data powstania: 2014

Opis pochodzi z Quality.


Niestety zapachu jeszcze nie poznałem. Miał ktoś okazję testować? : )
Offline
Avatar użytkownika

srG

Perfumaniak

  • Posty: 2796
  • Dołączył(a): 26 września 2013, 22:03 - Cz
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Olivier Durbano - Promethee

Post20 września 2014, 15:35 - So

Wczoraj miałem okazję poznać zapach. Niestety nie polubił się z moją skórą. Przez pierwsze 2 godziny czuję samo mydło, później dołącza do tego mirra. Nic więcej
Żadnego piżma, żadnej ambry ani nic. Na mnie to niestety przede wszystkim mydło, ale to za sprawą mojej skóry, która czasami tak reaguje na zapachy (podobnie jest z Quorum).
Offline
Avatar użytkownika

fEla

Aktywny forumowicz

  • Posty: 720
  • Dołączył(a): 27 lipca 2013, 10:49 - So

Re: Olivier Durbano - Promethee

Post26 września 2014, 12:47 - Pt

Prometeusz jest bardzo dobry dla mojej skóry, a może ona dla niego. Mocno ziołowy z przewagą szałwi i mirry.
Kadzidło i labdanum ledwo wyczuwalne, ale stryrax wodzi mój nos na pokuszenie. Mydlany przelotnie. Lilia i narcyz wymienione w składzie gdzieś się przede mną schowały.. I dobrze :).
Trwałość ok. 8 godzin (przez ostatnie 3 przyczajony tygrys, ukryty smok)
Offline
Avatar użytkownika

Gesualdo

Forumowicz

  • Posty: 210
  • Dołączył(a): 23 marca 2013, 14:10 - So

Re: Olivier Durbano - Promethee

Post30 września 2014, 20:52 - Wt

Jestem po pierwszych testach. I jak na razie pojawiła się myśl, ze Durbano strzelił sobie w stopę. Kamień Filozoficzny był doskonałym – jeśli chodzi o symbolikę – zakończeniem serii inspirowanej kamieniami półszlachetnymi i szlachetnymi – kamień, którego nie ma. Po co więc wypuszczać zapach, który już samą nazwą informuje, że jest na doczepkę?
Jeśli chodzi o samą kompozycję, to nie powala. Czuć proweniencję durbanowską. Z początku na mojej skórze jarzy się dymnie, a następnie idzie lekko w kierunku Cytryna, tyle że jest mniej oleisty i nie ma tam wyczuwalnych nut cytrusowych. Następnie przypomina mi nieco tylko Turkusa, a bardziej – Kamień Filozoficzny.
Parametry na mojej skórze dosyć skromne. Brakuje mu mocy, może gdyby był trzy razy bardziej intensywny. Taki sam zarzut mam do Turkusa i Kamienia Filozoficznego. Jednak tamte odznaczają się drapieżniejszym pazurem.
Nie rozumiem tego posunięcia, szkoda rozmieniać na drobne tak dobry cykl perfumeryjny.
Offline
Avatar użytkownika

Artplum

Sensei Perfuforum

  • Posty: 11357
  • Dołączył(a): 20 lutego 2014, 22:04 - Cz
  • Ostrzeżenia: 4

Re: Olivier Durbano - Promethee

Post02 października 2014, 20:12 - Cz

Właśnie jestem po pierwszych testach z odlewki z forumowej rozbiórki.
Powiem od razu, że na podstawie opisów, deklarowanego składu oraz znajomości kilku innych dzieł mistrza Oliviera inaczej wyobrażałem sobie ten zapach. Ale wybraźnia a rzeczywistość to z reguły różne rzeczy :)
Zapach otwiera się niezbyt mocno. W otwarciu czuć przyprawy i zioła. Fajny jest akcent kopru, którego pewnie nie potrafiłbym zidentyfikować, ale skoro wiem, że tam jest, to od razu poczułem ;) Pieprz jest czymś złagodzony - czuć go, ale nie jest świdrujący.
Po pewnym czasie pojawiają się nuty dymne, ale nie jest to dym znany z Czarnego Turmalina, tylko raczej ciepły, jasny, mocno rozrzedzony dym z jakichś ziół z odrobiną kadzidła. Deklarowanych w sercu nut kwiatowych prawie nie czuję. Owszem, coś, gdzieś... Ale raczej w tle i słabo rozróżnialne.
Wyraźnie wyczuwam za to ambrę oraz nuty drzewne.
Dla mojego nosa Prometeusz jest zdominowany przez ambrę. Pojawia się ona dość wcześnie i to na jej tle przewijają się poszczególne nuty - głównie zioła, przyprawy i drewno.
To dzięki ambrze zapach jest lekko słodkawy, ciut "zamglony", odrobinę mdły.
To takie moje pierwsze wrażenia. Zapach wymaga z pewnością jeszcze kilku testów i na te testy zasługuje.
Nie zachwycił mnie, ale mi się podoba.
Nie jest krzykliwy, ma własności otulające, jest ciepły, leciutko dymny - dobry towarzysz na chłodne, zimowe wieczory.
Klasyfikowany jako unisex, ale w mojej ocenie lepiej leży na mężczyźnie.
Artur
Offline
Avatar użytkownika

Artplum

Sensei Perfuforum

  • Posty: 11357
  • Dołączył(a): 20 lutego 2014, 22:04 - Cz
  • Ostrzeżenia: 4

Re: Olivier Durbano - Promethee

Post06 października 2014, 22:28 - Pn

Po kilku testach nadgarstkowych i globalnych ambra nieco odpuściła. ;)
Mój nos przebił się przez nią, oswoił z zapachem i zaczął wyraźniej wyczuwać inne nuty, choć rewolucji w stosunku do pierwszego wrażenia nie ma.
Po prostu lepiej teraz czuję przyprawy, drewno i nuty kwiatowe, dzięki czemu zapach zyskał na "wyrafinowaniu".
Jest przyjemny, jest ciepły, jest dobrej jakości. Brakuje mu natomist pazura, który zwykle krył się w zapachach od Durbano.
Nie ma tu tego charakteru, który miał Black Tourmaline, Rock Crystal, Jade, czy Heliotrope - czegoś, co czyni te perfumy natychmiast rozpoznawalnymi, zadziornymi, niepowtarzalnymi.
W "Prometeuszu" nie wyczuwam buntowniczego tytana, zdolnego sprzeciwić się najwyższemu z bogów, nawet za cenę wiecznych cierpień. Widzę raczej kogoś spokojnego, ułożonego, nawet lekko wycofanego, wyciszonego... Jakaś wrażliwa, artystyczna dusza z lekkim, tajemniczym uśmiechem na ustach...
To dobry zapach. Nawet bardzo dobry. Ale jednak oczekiwałem czegoś innego. Swój dekant zużyję z przyjemnością, ale też raczej na nim poprzestanę. Za tę cenę można znaleźć ciekawsze perfumy
Artur
Offline
Avatar użytkownika

oko999

Forumowicz

  • Posty: 173
  • Dołączył(a): 08 listopada 2012, 22:45 - Cz

Re: Olivier Durbano - Promethee

Post18 października 2014, 11:38 - So

Na mojej skórze dominuje z kolei jednak koper. I nie powiem, żeby to było nieprzyjemne.
W tej odsłonie jest nieco mniej Durbano w Durbano, niż przyzwyczaiła nas do tego seria "kamienna".
Zapach nie porywa ani kompozycją, ani parametrami; przynajmniej nie na tyle, abym mógł myśleć o zakupie flakonu.
W chwili pisania postu siedzi na mnie od 5 godzin, ale blisko skóry i linearnie.
Offline
Avatar użytkownika

LeChiffre

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1146
  • Dołączył(a): 17 marca 2014, 14:55 - Pn
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Olivier Durbano - Promethee

Post07 grudnia 2014, 16:14 - N

Namaluję parę zdań o Prometeuszu.

Pierwsze luźne skojarzenie to woń, która wydobywa się z damskiej kosmetyczki.
Pudry, kredki, pędzelki, szminki, tusze, etc...to wszystko umieszczone w przypominającej skórę (zapachem i wyglądem) saszetce.
Drugie luźne skojarzenie to zapach szminki mojej mamy z czasów PRL-u, a dokładnie to pomadka polskiej firmy CELIA.
O skojarzeniach może już wystarczy ;)

W mojej ocenie składnikiem, który wysuwa się na pierwszy plan jest koper włoski i tak naprawdę jest to chyba motyw przewodni tego pachnidła.
Ostatnio przygotowywałem jakiś włoski sos do makaronu i siekałem drobno fenkuł, identyczny aromat tej byliny odnajduję właśnie w nowych perfumach Durbano.
Oprócz ww. nuty warzywnej dodatkowo odnajduję tutaj gałkę muszkatołową, szałwię, jakąś delikatną nutę skórzaną (choć nie ma jej w składzie), nutę drzewno-żywiczną i oczywiście kadzidło.
Flakon jak każdy z Was zresztą wie utrzymany jest w stylu całej kamiennej serii, różni się wyłącznie kolorem soku.

Nie jest to arcydzieło sztuki perfumeryjnej, nie jest to również genialna kompozycja jak niektóre poprzednie pachnidła od pana Oliviera.
Jednakże całość oceniam pozytywnie, kompozycja na pewno jest ciekawa, oryginalna i utrzymana w niszowej stylistyce.
Przyjemnie mi się nosi te pachnidło, projekcja nienachalna, a trwałość też niczego sobie, 12 godzin spokojnie trwa na mojej skórze (potem wziąłem kąpiel, więc nie mogę podać bardziej precyzyjnych danych).
Mianownik - te perfumy / Dopełniacz - tych perfum / Celownik - tym perfumom / Biernik - te perfumy / Narzędnik - tymi perfumami / Miejscownik - o tych perfumach / Wołacz - perfumy!
Offline
Avatar użytkownika

lolek

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1389
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 15:02 - N
  • Lokalizacja: Rikki

Re: Olivier Durbano - Promethee

Post10 grudnia 2014, 19:13 - Śr

Słabiutki jak dla mnie, oryginalny i niszowy, aczkolwiek noszalny. Jego woń jednak jest bardzo dziwna, ziołowo-kamienista, staram się jak najszybciej wykończyć dekant :)
Offline
Avatar użytkownika

wahoo

Perfumaniak

  • Posty: 2120
  • Dołączył(a): 22 stycznia 2015, 22:54 - Cz

Re: Olivier Durbano - Promethee

Post05 sierpnia 2020, 10:58 - Śr

Odkopuję Prometeusza, żeby podzielić się pewnym spostrzeżeniem. Kończyłem ostatnio sampla Prometee - ja aż tak dużo kopru w nim nie wyczuwam, zapach jest lekko dymny i przede wszystkim ma wprawnie skonstruwany akord przywodzący na myśl zmurszałe skały i kamienie - to Durbano potrafi jak nikt inny. A te skały z kolei mam wrażenie znalazły twórcze rozwinięcie w niedawnym Pyrit Ana Tra - tam jest ich jeszcze więcej, są mokre i zatęchłe, mają ten "sztolniowy" charakter.


  • Reklama

Powrót do Perfumy unisex

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: mattis i 38 gości

  • Reklama